Szamańskie wersety

To, że znalazłeś się tutaj wcale nie oznacza, że tego szukałeś, ani tego że znajdziesz to czego potrzebujesz!

O Szamanie wiele by tu pisać, opowiadać, snuć baśnie, pieśni chwalebne wyśpiewywać. Rozkładac na czynniki pierwsze postawę jego. Kłaść ma szale zarówno jego pozytywne wpływy na kulturę współczesną jak również krytykować jego opinie – które wcześniej czy później uznane za kanon postaw ludzkich zostaną. Wspomagać go datkami na konto bankowe, które skrupulatnie prowadzi, aby mógł dzięki nim głębiej postawy analizować i ludzi zabłąkanych na nowe, dotąd nieodkryte, bramy kierować. Karmić go pochwałami, a przy tym zarzucać nieznajomość wielu rzeczy i zjawisk świata tego – to wszystko mówię Wam mało …

Najważniejszym niech jednak zostanie fakt, że otworzył on już wiele drzwi do krain dotąd nieznanych dla tych, którym te wrota uchylił…

A ty czytaczu, ani się obejrzysz jak za chwil kilka, miesięcy lub lat może .. przyznasz mu berło prawdy niepodważalnej i  ukłonisz przed wizerunkiem jego – do bycia świętym zostało mu już tylko umrzeć – listę cudów ma juz zaliczoną.

 

A na zachętę fragmenty twórczości marnej do czytania zapraszające w sposób nienachalny!

„- Ty (szamanie – przyp. autora), który rzucasz swe myśli wszędzie i nigdzie, z zastanowieniem lub bez, powiedz mi tak na trzeźwo* co w życiu ważne jest?

– Wyobraź sobie dzień, w którym nie będzie ani mnie – Twego brata, ani Twojego najlepszego przyjaciela. Dzień, w którym na próżno będzie szukać Twych śladów na śniegu. Dzień, w którym już, jak zawsze wiosną, nie spojrzysz w oczy niedźwiedzia, za którym podążałeś całą zimę lub życie całe, by zobaczyć w nich znów Ducha Gór. I zawahać się przed strzałem, na zawsze zastanawiając się nad sensem istnienia. Zobacz ten poranek, kiedy w twoim wigwamie w pod Górami Rozczara, nie zapłonie ogień, a głowa Twojej ukochanej nie spocznie na Twoim ramieniu, by później jej oczy mogły powiedzieć jak wiele straciłeś nie będąc przy niej, w te dni spędzone na  poszukiwaniu prawdy, na zwodniczych i krętych ścieżkach. Dzień kiedy wiatr nie zagra na Twojej piszczałce. Tej którą zrobił dla Ciebie ojciec, a którą Ty dałeś swej ukochanej córce, by przywoływała jej grą wspomnienia. Dzień w którym okazuje się, iż Twój wróg nie żyje od wielu pokoleń. Jeśli to wszystko widzisz, to teraz sam sobie odpowiedz….

 

* w mowie Indian oznaczało to stan kiedy dawało się ustać na własnych nogach i wyrażać myśli w sposób werbalny wciąż zrozumiały dla słuchacza”

Tenskwatawa – „Tatrzyk w miastku upadłym” str. 234,  czwarta kolumna

… lub taki:

„Park, ławka, jesień. Znów siedzimy jak za lat dawnych, popijając wino z butelki, kreując się na żuli, aby nikt nie chciał nas zaczepiać.* Milczenie przez nas przemawia i Ty je przerywasz głosem niepewnym:

– Jak to jest stracić kogoś bliskiego? – pytasz

– To jest jak z kasztanem w kieszeni – odpowiadam bez namysłu
– Kasztanem? – zapytasz, wcale na mnie nie zerkając
– Masz go w kieszeni i czasem o nim zupełnie zapominasz. Nie czujesz, że go nosisz, ale wystarczy, że Twoja ręka wsuwając się do kieszeni wyczuje jego obecność, wtedy sobie o nim przypominasz. To tak właśnie jest.
– A… rozumem.

 

*kiedy jednak masz potrzebę, bycia szefem, kierownikiem, złociutkim. Przejdź się parkiem gdzie tacy co na winko zbierają, oni szybko zauważą, żeś niedoceniony w hierarchii, na zbyt niskim jej szczeblu.

Tenskwatawa – „O sobie i pisiarczości” str. 748

Ostrzeżenie:
To, że znalazłeś się tutaj wcale nie oznacza, że tego szukałeś, ani tego że znajdziesz to czego potrzebujesz! 

Prosto z wigwamu

Właź